Ciągle coś, ciągle nic.
Jedynka na koniec roku nie była niczym zaskakującym ani smutnym,
szczerze było mi obojętne co dalej.
Rozpoczynały się wakacje, oczywiście, jak zawsze miały być cudowne,
wspaniałe ale do teraz [16 lipca] jest zwyczajnie.
Dzień rozpoczyna się o 9, kończy nocą. I tak dzień w dzień.
Można czasami dodać jakieś spotkanie ze znajomymi, chłopakiem or something different.
Ale każdego dnia dosłownie byłam niewolnikiem,
posprzątać, ugotować, zrobić to co mamusia i tatuś chcą.
Jedynka na koniec roku nie była niczym zaskakującym ani smutnym,
szczerze było mi obojętne co dalej.
Rozpoczynały się wakacje, oczywiście, jak zawsze miały być cudowne,
wspaniałe ale do teraz [16 lipca] jest zwyczajnie.
Dzień rozpoczyna się o 9, kończy nocą. I tak dzień w dzień.
Można czasami dodać jakieś spotkanie ze znajomymi, chłopakiem or something different.
Ale każdego dnia dosłownie byłam niewolnikiem,
posprzątać, ugotować, zrobić to co mamusia i tatuś chcą.
Everyday the same story.
A kiedy chciałam wyjść raz, dwa na tydzień to tragedia,
co się dzieje, nie ma opcji, kłótnia o taki bzdet.
Siedź niewolniku w domu siedź, sprzątaj, gotuj, rób co rodzice zechcą.
Słabo, co ?
co się dzieje, nie ma opcji, kłótnia o taki bzdet.
Siedź niewolniku w domu siedź, sprzątaj, gotuj, rób co rodzice zechcą.
Słabo, co ?
Takie wakacje co rok.